Z dupy
.
Uwielbiam stwarzać rozmowy i kłótnie mojej komiksowej męskiej pary.
Intryguje mnie, że bohaterowie komiksu są identyczni i mają bardzo prosty kształt, ale ludzką świadomość i skomplikowane osobowości. Komiks jest dla nich tym samym, co dla nas świat. Ludek z prawej strony kadru jest niepogodzony ze swoim istnieniem – chciałby się uwolnić z komiksu, żyć w prawdziwym świecie, ale, niestety, nie jest to możliwe. W jednym odcinku ucieka z komiksu. Zadaje ontologiczne pytania. Jest zbuntowany, chce, żeby jego osobowość się wyróżniała, jest też bardziej drażliwy. Zwraca uwagę na drobne słowa i jest w stanie się o nie mocno obrazić. Jednocześnie nie zauważa, jak mocno sam czasem dogryza swojemu koledze, wręcz czerpie z tego satysfakcję.
Ludek z lewej strony kadru jest bardziej pogodzony ze swoim przeznaczeniem, cieszy się nim na ile może i jest spokojniejszy. Ma też różne ciekawe pomysły, mówi o swoich przemyśleniach. Jego kolega zwykle to zgryźliwie komentuje.
Mimo kłótni, moje ludki się kochają i nie mogą żyć bez siebie. Kłócą się, bo im się nudzi samym w komiksie. Komiks jest dla nich bardzo mało rozrywkowy – tylko prosta linia horyzontu i głównie czerwień w tle. Gdyby jeden z nich odszedł, drugi do końca świata mieszkałby sam w kadrze.
Przeznaczenie ludków jest ogólnie naszkicowane, nie do końca określone. Mają na nie wpływ.
.
.
.







No trackbacks yet.